Jak zarabiać na giełdzie? Droga inwestora

droga inwestora

Witam Cię bardzo serdecznie! Z racji, że to mój pierwszy wpis w ramach mojego cyklu, warto bym napisał dwa zdania o sobie. Nazywam się Paweł Salamucha i od 10 lat uczestniczę w handlu na rynkach finansowych. Jestem autorem ponad 400 publikacji na temat inwestowania, prowadzę swój kanał na youtube.com oraz audycję radiową w kontestacja.com. We własnych inwestycjach korzystam z akcji, kontraktów terminowych i czasem jak fantazja mnie poniesie z opcji. W ramach tego cyklu będę opisywał rynek akcji. Możesz się spodziewać wpisów teoretycznych, w których będę opisywał kwestie edukacyjne inwestora oraz praktyka, czyli m.in. własne inwestycje z żywego rynku. Dowiecie się jak zarabiać na giełdzie. Mam zasadę, że pisze na bieżąco, gdy coś kupuje, warto więc byś zaglądał tu cyklicznie! Tymczasem coś na rozgrzewkę. Zapraszam!

„Odrób w końcu pracę domową”!

Paweł Salamucha
Paweł Salamucha

Jak wygląda aktualnie świat pieniądza? Najłatwiej wyobrazić go sobie, jako ogromne wiatrowe fronty pieniężne, poruszające się w dynamicznym pędzie wokół naszej planety. W erze „pieniądza elektronicznego” w każdej minucie miliardy funtów, dolarów i euro zmienia właścicieli. Ekranem wizualizującym ten proces jest monitor notowań cen akcji, kontraktów i jeszcze wielu innych instrumentów finansowych. Pod naporem reklam w społeczeństwie pojawiła się moda na zarabianie dodatkowych pieniędzy przy pomocy instrumentów giełdowych. Ładnie mamy przedstawione pierwsze kroki, gdzie założyć konto i w zasadzie w tym momencie zaczyna się nasz start na giełdzie. W zależności od źródła informacji na temat dostępnych możliwości inwestycyjnych zaczyna się gehenna.

Jak zarabiać na giełdzie?

Z chwilą, gdy przysłowiowy Kowalski zaczyna przygodę z rynkiem kasowym, jego gehenna znacząco może się wydłużyć, ale jeśli zechce we własnych inwestycjach skorzystać z dźwigni, korzystając, z instrumentów terminowych niczym żaba wrzucona do wrzątku po mocnej i dynamicznej stracie nabawi się awersji do rynku i do indywidualnego inwestowania. Musisz to sobie od razu na początku uświadomić, że na rynku w dłuższej perspektywie nie ma ludzi przypadkowych. Giełda nie jest kasynem, w którym jeśli masz szczęście, to trafisz jackpota i w jedną noc z 1000 $ staniesz się milionerem. Tego na giełdzie nie ma, koniec kropka. Każdy, kto chce żyć i pomnażać swój majątek na giełdzie musi mieć umiejętności lub prywatnego doradcę.

Zarabianie na giełdzie

Logiczne rozumowanie, wyniesione z domu rodzinnego, w ogóle nie przydaje się podczas rynkowych zmagań. I o ile, ludzie są w stanie pogodzić się z tym, że bez odpowiedniej edukacji nie zrobią kariery w wybranym zawodzie, tak już zawodu tradera najwyraźniej nie traktują poważnie i wydaje im się, że tanio kupić i drogo sprzedać, to każdy „głupi” potrafi. Tak na marginesie; co byś pomyślał o osobie chcącej założyć restaurację bez wiedzy kulinarnej? Ileż prawdy jest w tym starym przysłowiu. W wyniku takiego myślenia głupi człowiek trafia na rynek, przekonany o swojej indywidualności przyłącza się do mas, pędzanych po krainach popytu i podaży. Skubany niemalże na każdym etapie inwestycji, wytrwa do momentu, w którym albo zabraknie mu już gotówki na koncie, albo energii po kilku nieprzespanych nocach z rzędu.

Wśród tych mas trafiających na rynek, znajdą się też tacy, którym się uda odnieść sukces. Potem się będzie o nich mówiło, że są geniuszami inwestycyjnymi, wypierając ze świadomości ogółu, że oni również mieli do wyboru, ślepy traf lub dyscyplinarny nakaz edukacji. Podjęcie decyzji o trudzie uzyskania niezbędnych informacji, służących do poruszania się po parkiecie giełdowym, to dopiero początek przygody inwestycyjnej. Jeśli ktoś będzie bystry, w końcu osiągnie, najwyższe laury a reszta odpadnie.

Drogi Czytelniku!

Chcę Ci przekazać jedną najważniejszą sentencję, jaka tyczy się giełdy i inwestowania. Otóż na rynku inwestycyjnym nie ma miejsca na graczy przeciętnych. W myśl powiedzenia „Wszystko albo Nic” – na dłuższą
metę, albo zarabiasz, albo przyciągasz nieuniknione i ostatecznie tracisz wszystko. Smutne, ale prawdziwe.

Więc po pierwszej selekcji (czyli pierwsze transakcje i stratne pozycje, rynek wymiata 85% tłumu), zostają ci, którzy w taki czy inny sposób uświadomili sobie, że bez odpowiedniego przygotowania, lepiej tę branżę omijać z daleka. Kolejnymi elementami, jakie będą eliminować chętnych, będą ich własne słabości. Głównie: lenistwo i brawura w podejmowaniu decyzji. Tak kolejny odsetek polegnie. Ci, co zostali, czeka ich czas gehenny.

Czas testów

Teoretycznego „kołowania” w miejscu. Jest to okres naprzemiennych strat i zysków. Okres testowania
metod i tworzenia indywidualnego profilu inwestycyjnego. Podkreślam indywidualnego, ponieważ nie ma dwóch inwestorów, którzy by mieli jednakowe wyniki inwestycyjne. Przed nimi ostatnie najtrudniejsze zadanie. Musimy z głowy wyrzucić błędne programy, jakie nabyliśmy w środowisku. Wiedz, że nikt nie rodzi się inwestorem. Nabywamy cechy od ludzi z naszego środowiska, często nawet nie wiedząc o tym.

Decydując się na inwestowanie, powinieneś zapoznać się z prawami panującymi w tym świecie i jak najszybciej je zaakceptować. Nie ma tam miejsca na niezdecydowanie, nadzieję, poleganie na zdaniu innych czy nagminnie wykreowane przez społeczeństwo lenistwo. Miejsce społecznych zachowań zajmuje dyscypliny i cierpliwość. Jednym słowem, z naładowanego emocjami adepta stajemy się profesjonalistą.

Do każdej inwestycji podchodzimy indywidualnie, mając określone standardy, czyli sztywne ramy w granicach, których się poruszamy. Nie zostawiamy miejsca na nadzieję. Ruch musi być przemyślany i zaplanowany w każdym szczególe. Każda słabość, momentalnie może być wychwycona przez rynek i obrócona na naszą niekorzyść. I dlatego właśnie Zawód Inwestora Giełdowego jest tak dobrze gratyfikowany i tak bardzo pożądany przez ogół.

Co zrobić?

Kiedyś Michał Anioł powiedział na temat swojej twórczości – „Ludzie by się nie zachwycali moją twórczością, gdyby wiedzieli ile czasu kosztowało mnie jej wykształcenie”. W naszym konsumpcyjnym społeczeństwie, poza negatywnymi informacjami, co jakiś czas, pojawia się wzmianka na temat jakiejś pozytywnej jednostki, która osiągnęła sukces. Rzadko się zastanawiamy nad drogą, jaką ta osoba musiała przejść. A nawet, jeśli mówi się nam wprost, to i tak tego nie rozumiemy, ponieważ zrozumienie zależy od programów, jakie mamy wgrane w naszych głowach. Zwykłemu obywatelowi nie mieści się w głowie, jak można coś robić i nie mieć pewności wynagrodzenia za pracę i dlatego biura maklerskie kreują wizerunek łatwych pieniędzy.

Ciąg dalszy nauki inwestowania nastąpi…

Mam nadzieje, że jeszcze to czytasz i nie zniechęciłem cię do podjęcia trudu. Jeśli tak, to bardzo się cieszę i zachęcam do śledzenia moich artykułów. Będę w nich się dzielił swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniem płynącym z własnych inwestycji na rynkach finansowych. Naprawdę możecie się dowiedzieć, jak zarabiać na giełdzie.

Jeśli macie jakieś sugestie, pytania lub coś do dodania to zapraszamy do komentowania na naszym blogu oraz na fanpage. Podzielcie się z nami swoimi spostrzeżeniami.