Jawność wynagrodzeń

Jawność wynagrodzeń jest dobra czy zła? Zastanawialiście się kiedyś, ile zarabiają Wasi współpracownicy? Na pewno odpowiedź będzie twierdząca. Jest to czysta ludzka ciekawość. Oczywiście w Polsce w większości zakładów pracy jest to jedna z największych tajemnic. Zgodnie z rozmową przeprowadzoną w TOK.FM możecie się przekonać, że są miejsca w których wynagrodzenia są jawne.

Zastanówmy się wspólnie co daje jawność wynagrodzeń i, czy jest to dobre, czy złe zjawisko.

Jawność wynagrodzeń – argumenty za

Wszystkie argumenty są argumentami teoretycznymi, nie potwierdzają, że stajemy po jednej, czy po drugiej stronie.

Poczucie sprawiedliwości – jest to jeden z najpowszechniejszych argumentów za ujawnieniem zarobków. Czy jawność wynagrodzeń prowadzi do sprawiedliwości? W pewnym sensie na pewno tak jest. Łatwo sprawdzić, czy ktoś zarabia więcej dlatego, że jest bardziej efektywny, czy dlatego, że ma dobre znajomości. Oczywiście takie porównania są możliwe jedynie w przypadku podobnych stanowisk. Nadal nie będzie dało się porównać wynagrodzeń pracowników biurowych i fizycznych. Różnicy wynagrodzeń wynika z oceny zarządu co do przydatności i niezbędności danego pracownika dla jednostki.

Łatwiejsza weryfikacja „oszustów”/zmniejszenie szarej strefy – jawność wynagrodzeń mogłaby ułatwić weryfikację rzeczywistych zarobków. Pewnie każdy z Was zna/znał osobę, która nigdy nie chodziła do pracy, a pławiła się w luksusie. Na pewno zastanawialiście się, skąd ma na to wszystko pieniądze…

Większa motywacja do pracy – jawność wynagrodzeń może być powodem motywującym do pracy. Rozpoczynając przygodę z nową organizacją i wiedząc, jak kształtują się płace możemy mieć dużą motywację do samorozwoju widząc o, ile więcej zarabiają współpracownicy. Ten argument może być także negatywny, ale o tym za chwilę.

Rozpoczęcie poszukiwania pracy plus dla pracownika – skoro znamy widełki płacowe w naszej firmie to widzimy na jaki poziom możemy się wdrapać. Jest to na pewno spory atut dla pracownika, który widząc, że jego przełożony nie zarabia kokosów może pomyśleć o poszukiwaniu nowego miejsca zatrudnienia.

Jawność wynagrodzeń – argumenty przeciw

Mniejsza motywacja do pracy – skoro znamy warunki zatrudnienia naszych współpracowników i są to wartości, które nas nie satysfakcjonują to możemy stracić motywację do pracy i chęć do wytężonych wysiłków. Powszechnie wiadomo, że pracuje się także dla pieniędzy, więc skoro perspektywa podwyżki jest niewielka to i naturalne staje się zmniejszenie chęci do pracy.

Zmniejszenie efektu negocjacyjnego – może się okazać, że skoro wszyscy znają swoje wynagrodzenia i są one jawne to trudno wynegocjować coś więcej. Tym bardziej, że chyba sami przyznacie, że umiejętność negocjowania to także bardzo ważna cecha. Taka sytuacja na pewno dotyczy nowych pracowników i niesie za sobą kolejną konsekwencję, którą widzicie poniżej:

Spadek wynagrodzeń – mniejsze możliwości negocjacji, spłaszczenie się wynagrodzeń to prosta droga do ogólnego spadku wynagrodzeń. Tym bardziej, że brak wzrostu wynagrodzeń ma skutek w realnym jego spadku.

Pogorszenie atmosfery w pracy – niestety, ale ludzie są zazdrośni, zawistni i jawność wynagrodzeń to prosta droga do konfliktów. Ona zarabia więcej, on zarabia mniej itd. Niestety nie każdy pracownik zna wszystkie kompetencje i zadania swojego kolegi, czy koleżanki, więc osąd na temat wysokości jego zarobków nie zawsze będzie słuszny.

Rozpoczęcie poszukiwania pracy minus dla pracodawcy – każdy pracodawca ma określone widełki płacowe, które może zaproponować. Różnica między maksymalnym możliwym do poniesienia kosztem, a wynagrodzeniem pracownika jest jego dodatkowym zyskiem. Jeśli pracownik zorientuje się, że wiele więcej już nie otrzyma może rozpocząć poszukiwania nowej pracy. Dla niego to dobrze, ale z punktu widzenia pracodawcy już niekoniecznie.

Rozwiązanie kompromisowe

Jak to w życiu, nigdy nie ma rozwiązań idealnych. Tak samo jest z jawnością wynagrodzeń. Widzicie doskonale, że argumenty za, jak i te przeciw brzmią sensownie. Trudno wyrokować jak jest lepiej. Finansowy Siłacz pokusił się o zaproponowanie rozwiązania kompromisowego. Mając jednak świadomość, że nie w każdym przypadku można je wprowadzić. Tym kompromisem byłoby wprowadzenie części wynagrodzenia jawnego oraz tajnego. Mogłoby to wyglądać tak, że miesięczne wynagrodzenie byłoby cały czas niejawne, ale pracownicy mogliby mieć dostęp do wysokości premii kwartalnych czy rocznych. Oczywiście byłoby to możliwe tylko w organizacjach, które takie premie oferują i mają one wartość większą niż symboliczna.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Sądzicie, że jawność wynagrodzeń jest dobra? A może chcielibyście znać wysokość zarobków waszych współpracowników, ale sami nie chwalić się nimi? Co ciekawe w Norwegii zarobki są jawne i można podejrzeć ich wysokość dla każdej zatrudnionej osoby. Jedna zmiana dotycząca jawności zarobków zmniejszyła liczbę zapytań o 90%. Co to było? Można było sprawdzić, ile zarabia pan Larsen, ale wtedy dowiedział się, kto sprawdzał jego zarobki… Jak widać chcemy wiedzieć ile zarabiają nasi współpracownicy, ale nie chcemy, żeby wiedzieli, że nas to interesuje…

Zgadzacie się, ze Zbigniewem Bońkiem, że „pieniądze lubią ciszę”?

Jeśli macie jakieś sugestie, pytania lub coś do dodania zapraszamy do komentowania na naszym blogu oraz na fanpage. Podzielcie się z nami swoimi spostrzeżeniami.