Program Rodzina 500+

Finansowy Siłacz poruszy dziś temat z pogranicza polityki i ekonomii. Po tym krótkim wstępie łatwo się pewnie domyślić, że temat dotyczyć będzie programu Rodzina 500+. Nie chodzi o to, żeby jednoznacznie stwierdzić, że program jest super albo beznadziejny. Chcemy przedstawić różne punkty widzenia oraz skutki jego funkcjonowania. Pominiemy rozważania, czy program był stworzony tylko po to, aby zgromadzić odpowiedni elektorat wyborczy.

Czym jest program Rodzina 500+?

Sztandarowy program Prawa i Sprawiedliwości. Wedle założeń każda rodzina posiadająca dwójkę dzieci otrzymuje miesięczne świadczenie w wysokości 500 zł. Mając trójkę dzieci otrzymują 1 000 zł itd. Program przewidział także wsparcie dla najbiedniejszych rodzin. Mogą one otrzymać wsparcie na pierwsze dziecko. Warunkiem jest posiadanie dochodu na osobę w rodzinie mniejszego niż 800 zł netto. Świadczenie wypłacane jest do czasu ukończenia przez dziecko 18 roku życia.

Zalety programu Rodzina 500+?

Niewątpliwą zaletą dla rodzin jest wsparcie finansowe, które stanowi znaczącą pomoc. Ludzie w pewien sposób zostają zachęceni do posiadania potomstwa. Z gospodarczego punktu widzenia ma to przełożenie na wzrost PKB. Znaczna część środków wypłacanych rodzinom jest wydawana na bieżącą konsumpcję. Niektóre rodziny mogą także dzięki wypłatom spłacić część zadłużenia.

Wady programu Rodzina 500+?

Wysoki koszt dla budżetu Państwa. Szacuje się, że wypłaty świadczeń w ramach programu „Rodzina 500+” mogą pochłonąć nawet 20 miliardów złotych. Dodatkowo obsługa administracyjna programu kosztuje nas podatników ponad 340 milionów złotych rocznie. Wadą jest również sama konstrukcja programu, która pozwala „kombinować” i powoduje liczne patologie, które zostaną omówione poniżej.

Nadużycia i patologie w związku z programem Rodzina 500+

Jak to mówią „Polak Potrafi”. Niestety ta dewiza ma przełożenie także na program „Rodzina 500+”. Podstawowa patologia to zmiana kwoty wynagrodzenia na umowie o pracę. Pracownicy prosili i nadal proszą swoich przełożonych o obniżenie stawek na umowie. Dzięki temu mogą otrzymywać świadczenie również na pierwsze dziecko. Oczywiście resztę wynagrodzenia dostają „pod stołem”. Maleją przez to wpływy do budżetu Państwa, a świadczenie otrzymują osoby, które otrzymać go nie powinny.

Wypłata świadczeń na dzieci w niektórych przypadkach zniechęca do pracy. Jest to sytuacja podwójnie niekorzystna i dotyczy przede wszystkim kobiet. W przypadku pracy na niższych stanowiskach można liczyć na wynagrodzenie w wysokości około 1 500 zł netto. Podejmując taką pracę prawdopodobnie przekroczy się próg dochodowy i utraci się 500 zł na pierwsze dziecko. Powoduje to spadek realnego wynagrodzenia do 1 000 zł. Uwzględniając konieczność dojazdów czy kupowania posiłków w pracy itd. taka praca traci na atrakcyjności i wiele osób z tych powodów nie podejmuje jej. Ma to niestety bardzo negatywne skutki. Nie są opłacane składki emerytalne, traci na tym budżet państwa i co nie mniej istotne im dłuższa przerwa w pracy tym trudniej w końcu do niej wrócić.

Chęć otrzymania świadczenia jest tak duża, że niektórzy ludzie samotnie wychowujący jedno dziecko biorą nawet „fikcyjne” śluby po to, żeby „załapać” się na wypłatę zasiłku… W takim przypadku komentarz jest zbędny a niestety takie sytuacje się także zdarzają.

Punkt widzenia Finansowego Siłacza

Przede wszystkim warto podkreślić, że 500 zł wypłacane jest dla rodziny. Nie są to pieniądze drugiego dziecka. Niestety często można usłyszeć, że skoro „Maciek” jest młodszy to te pieniądze są jego… Jest to bardzo dziwna logika. Pieniądze te stanowią wsparcie dla rodzin i gdyby rodzina nie posiadała pierwszego dziecka to na „Maćka” nic by nie dostali. To tak tylko tytułem wyjaśnienia.

Natomiast niewątpliwie chęć wspierania rodzin i propagowania dzietności należy jak najbardziej pochwalić. Dzieci w Polsce rodzi się za mało. W przyszłości będzie miało to bardzo negatywne skutki dla gospodarki. Coraz mniej osób będzie zdolnych do pracy a coraz więcej będzie pobierać świadczenia emerytalne. Dodatkowo zwiększy się zapotrzebowanie na usługi służby zdrowia.

Niestety jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Forma wsparcia nie może być akceptowana. Nie chodzi o to, żeby bez żadnej kontroli wypłacać świadczenia pieniężne a o to, żeby rozsądnie pomagać.
O wiele lepszy byłby zwrot podatku. W skali roku mogłaby być to dokładnie ta sama kwota. Natomiast warunkiem wypłaty środków byłoby ich płacenie a co za tym idzie praca. W ten sposób można zwiększyć zatrudnienie a także walczyć z szarą strefą.

Można także pokusić się o przyznawanie jakiegoś rodzaju bonów dla rodzin, kursów językowych dla dzieci, czy tworzyć darmowe przedszkola. Na pewno jest to o wiele lepsze niż gotówka sama w sobie, która niestety prowadzi do licznych patologii, które zostały już omówione.

Co Wy sądzicie o takiej formie wspierania rodzin?
Waszym zdaniem Rodzina 500+ ma sens?
A może jakieś swoje przemyślenia jak efektywnie i sprawiedliwie wspierać rodziny?

Mamy nadzieję, że spodobał się Wam wpis odnośnie programu Rodzina 500+. Jeśli macie jakieś sugestie, pytania lub coś do dodania zapraszamy do komentowania na naszym blogu oraz na fanpage.