Psychoterapia – gabinet INTRA w Częstochowie

INTRA - psychoterapia, gabinet

Kilka zdań na temat historii i profilu firmy

Centrum Psychoterapii i Rozwoju Osobistego INTRA tworzą dwie psychoterapeutki.  Sonia Kokosza (psychoterapeuta psychodynamiczny i systemowy w trakcie certyfikacji) i Marta Bociąga (certyfikowany psychoterapeuta poznawczo behawioralny).

Naszym celem było stworzenie miejsca, w którym będzie można skorzystać z fachowej pomocy. Zarówno psychologicznej jak i psychoterapeutycznej. Miejsca intymnego, nastawionego na klienta i jego potrzeby.  Chciałyśmy, żeby każdy, kto pojawi się w Intrze mógł poczuć się bezpiecznie i komfortowo. To ważne dla osób, które przyszły na psychoterapię by poprzyglądać się różnym obszarom swojego życia. Często tym trudnym i bolesnym. Oczywiście wierzymy, że psychoterapia jest drogą nie tylko do pokonania cierpienia i trudności, ale również rozwoju osobistego. Pogłębiania wglądu w siebie i relacje z najbliższymi.

INTRA - Marta Bociąga
Marta Bociąga

Centrum mieści  się w Częstochowie na ul. 1 maja.  Oferowana pomoc to poradnictwo psychologiczne, psychoterapia indywidualna, terapia grupowa oraz terapia rodzin (w tym par). Prowadzona jest przez wykwalifikowanych do tego psychoterapeutów. Obie posiadamy wykształcenie psychologiczne. W naszej ofercie znajdą się takie usługi jak diagnoza psychologiczna, czy diagnoza funkcji poznawczych. Współpracujemy także  ze świetnymi psychiatrami, neurologami i lekarzami innych specjalizacji. Osoba, która  trafia do naszego Centrum w razie potrzeby może być  zdiagnozowana w szerszym zakresie i odpowiednio zaopiekowana.

Więcej o nas, naszym wykształceniu, doświadczeniu oraz o samej Intrze można poczytać na stronie internetowej lub na fanpagu facebookowym.

Zapraszamy również na nasze profile na portalu Znany Lekarz.

Czy prywatny gabinet od zawsze był Waszym marzeniem ?

Raczej od momentu, w którym każda z nas zdecydowała się podążać ścieżką kliniczną i rozpocząć 5 letni kurs psychoterapii. Pracujemy w różnych

INTRA - Sonia Kokosza
Sonia Kokosza

nurtach. Marta specjalizuje się w psychoterapii poznawczo-behawioralnej, a Sonia psychodynamicznej i systemowej. Pomyślałyśmy, że dzięki temu możemy się uzupełniać. Terapie prowadzimy zarówno z indywidualnymi klientami jak i całymi rodzinami. Nie myślałyśmy nigdy o gabinecie, jak o biznesie. Chciałyśmy tylko stworzyć miejsce, w którym będziemy mogły realizować swoją pasję do psychoterapii i przy tym świadczyć profesjonalną pomoc dla innych. Obie miałyśmy wspólne wyobrażenie jak ma wyglądać taki gabinet. Mówimy  tu nie tylko o zgodności w wyborze foteli, ale przede wszystkim, co do uważności na spotkanego w nim człowieka.

Co było impulsem do założenia INTRY?

Wspólna praca w Szpitalu Neuropsychiatrycznym. Okazało się, że dobrze nam się razem współpracuje, lubimy wymieniać się spostrzeżeniami dotyczącymi pracy z pacjentami w oddziałach. Obie miałyśmy też poczucie, że hospitalizacja to często tylko pierwszy krok w leczeniu, po wyjściu ze szpitala pacjent niejednokrotnie potrzebuje dalszej opieki psychiatrycznej czy terapeutycznej. To był impuls, żeby stworzyć miejsce gdzie taką pomoc będzie mógł uzyskać.

Skąd pomysł na tego typu biznes?

Mamy wrażenie, że już od dłuższego czasu jest duże zapotrzebowanie na psychoterapię i pomoc psychologiczną. Tempo życia, nacisk na osiągnięcia i wyzwania generujące wyższy poziom stresu to tylko kilka przyczyn. Ciągłe zmiany w obszarze relacji, trudności z komunikacją czy kryzysy w rodzinie sprawiają że trudno odnaleźć się w otaczającej nas rzeczywistości. Rodzice przychodzą z dziećmi, partnerzy szukają pomocy w kryzysie, zagubiona i przytłoczona oczekiwaniami młodzież próbuje odnaleźć się w świecie. Osoby borykające się przez wiele lat z trudnościami: lękiem, depresją, objawami psychosomatycznymi czy traumą w końcu wychodzą z ukrycia i zgłaszają  się po pomoc. Wzrasta również świadomość ludzi związana z korzyściami płynącymi z pracy własnej. Dzięki temu powoli zaciera się stereotyp dotyczący tego, że  do psychologa przychodzą sami „wariaci” i że sięgnięcie po taką pomoc to ostateczność.

INTRA - wizytówki

Ważną kwestią było też zderzenie się z  udzielaniem  pomocy psychologicznej w ramach NFZ. Problem niedofinansowania psychiatrii w Polsce, powoduje że warunki w jakich  pracują psycholodzy i psychoterapeuci są delikatnie mówiąc bardzo złe. Wizyta 45 minutowa, w czasie której musisz dokonać  diagnozy, przeprowadzić konsultacje oraz wypełnić dokumentacje, brak intymności spotkania z racji hałasów z korytarza, gdzie czeka 30 innych pacjentów do gabinetów obok, wielomiesięczny czas oczekiwania, to tylko niektóre trudności które uderzają w pacjenta. Choć i tam dajemy z siebie 100 % to są ograniczenia, których pokonać nie jesteśmy w stanie. To nas zmobilizowało do stworzenia miejsca, które zapewni komfortowe warunki leczenia.

Co jest najtrudniejsze na początku działalności?

Najtrudniejsze chyba jest rozreklamowanie firmy. Prowadzenie  gabinetu psychologicznego jest dość  specyficzną formą działalności, w której stosowanie wszelkich form reklamy, promowania czy zachęcania do korzystania z oferty wydaje się być zbyt nachalne.  Potrzebny jest tu czas, by klient/ pacjent dowiedział się o istnieniu takiego miejsca, zdecydował  się przyjść  na konsultację, nawiązał relację i poczuł się gotowy do skorzystania z oferowanej pomocy.

Czy potrzebujecie jakieś zezwolenia/patenty/atesty?

Potrzebujemy przede wszystkim odpowiednich kwalifikacji: czyli atestowanego kursu psychoterapii, który przygotowuje nas do pracy w tym zawodzie i regularnych superwizji. Nie ma do tej pory ustawy o zawodzie więc tak naprawdę każdy może mianować się psychoterapeutą i prowadzić tego typu usługi. Najważniejsze jest uświadamianie ludzi – żeby zanim pójdą na terapię czy konsultację -sprawdzili do kogo idą – czy ta osoba jest psychoterapeutą z certyfikatem (lub w trakcie certyfikacji), czy poddaje się regularnej superwizji, czy pracuje zgodnie z kodeksem etycznym lub należy do jakiegoś Towarzystwa. Bardzo zachęcamy do tego, by nie bać się pytać o kwalifikacje.

Co jest największym problemem w prowadzeniu takiej działalności?

Przekonać ludzi, że to nie wstyd przyjść do psychoterapeuty. Jest wiele różnych mitów, które próbujemy oswoić. Np. takie, że psychoterapia to luksus na który nie stać przeciętnie zarabiających ludzi. Że na psychoterapię idą tylko osoby które mają ogromne problemy, że psychoterapeuta od razu cię „zaszufladkuje”. Jest też jeden ciekawy, o który często pytają nas znajomi: że każdy psychoterapeuta ma tak naprawdę problem z samym sobą. Takich dziwnych przekonań jest naprawdę wiele i chyba najtrudniejsze w naszym zawodzie jest to, by  je rozbroić i pokazać, że jednak wygląda to inaczej.

Jakie widzicie szanse/zagrożenia na przyszłość?

Trudne pytanie, bowiem współcześnie możemy obserwować wzrastającą liczbę osób, które borykają się z problemami psychicznymi. W ogromnym  tempie rośnie zagrożenie uzależnieniem wśród dzieci i młodzieży. Niezwykle ważne jest by podejmować interwencję i sięgać po pomoc jak najwcześniej. Uświadamianie społeczeństwa gdzie i jak można taką pomoc uzyskać jest  z pewnością szansą dla rozwoju ośrodków czy gabinetów terapii, które z taką pomocą wychodzą. Chciałybyśmy wierzyć, że również sytuacja w publicznym sektorze leczenia psychiatrycznego ulegnie poprawie. By każdy miał dostęp do leczenia na godnym poziomie.

Jakie dziwne/niecodzienne sytuacje można napotkać prowadząc taki biznes?

Oj tu mogłybyśmy się naprawdę rozgadać, takich sytuacji jest naprawdę dużo. Wynikają one oczywiście ze specyfiki naszej pracy i tego że ściśle wiąże się ona z ludźmi. Którzy są unikalni, interesujący i zaskakujący.

Co Waszym zdaniem decyduje o sukcesie w prowadzeniu biznesu?

W naszym przypadku to chyba wytrwałość i bycie dobrym specjalistą w swojej dziedzinie. Jeśli chodzi o ten pierwszy czynnik – to niestety wiele osób przerywa psychoterapię i to naprawdę z różnych powodów: osobistych czy finansowych. Co do bycia dobrym specjalistą – wiadomo na to składa się wiele czynników: doświadczenie, otwartość, empatia, pozostawanie w środowisku zawodowym, ciągłe pogłębianie wiedzy i nauka.

Paradoksalnie wyznacznikiem naszego sukcesu jest sytuacja, kiedy klient mówi, „słuchaj już Cię nie potrzebuję, chce i już potrafię radzić sobie sam” i do nas nie wracaj. Wtedy wiemy, że odwaliłyśmy dobrą robotę.