Trolling w Internecie

troll internetowy

Jeszcze parę lat temu trolling w Internecie był kojarzony z toksycznymi osobami, które skupiały się na niszczeniu normalnych rozmów lub rozbawianiem internautów poprzez niekonwencjonalne zachowanie czy wpisy. Internet i jego zastosowanie od początku swojego istnienia zmienia się codziennie, przez co i definicja i zastosowanie trolla się zmienia. Media od zawsze były tubą propagandową rządów i korporacji. Jednak gdy powstał Internet władze nie potrafiły wpływać w sposób efektywny na przekaz w Internecie. Początkowo rządy na całym świecie lekceważyły ten aspekt, lecz dziś Internet ma dużo większy zasięg niż klasyczne media. Rządy na całym świecie potrzebowały posiadać „swoich ludzi” w mediach społecznościowych przez co powstał zawód trolla politycznego.

Rodzaje trolli

Rozróżniłbym dwa rodzaje tychże trolli – opiniotwórczy i ilościowi.

Troll ilościowy

Trollem ilościowym zazwyczaj był człowiek kopiujący i wklejający, lub piszący komentarze, posty, tweety na portalach społecznościowych i informacyjnych z danym przekazem politycznym. Trolle ilościowe odchodzą jednak do lamusa. Dziś ich zadanie przejmują programiści, którzy tworzą boty, wykonujące tę samą pracę o wiele taniej. Troll ilościowy w Polsce mógł zarobić od 15 do 30 groszy za wpis, w przypadkach kryzysowych nawet 50 groszy.

Czym jest przypadek kryzysowy?

Jest to sytuacja w której przekaz partii ma szczególnie zaatakować przeciwników politycznych lub obronić działania partii np. podczas afer lub kontrowersyjnych decyzji. Jak już wspomniałem, troll ilościowy powoli znika z Internetu. Zastępowany jest on kosztem botów publikujących, które są dziś warte na rynku ok 20 zł od sztuki. Dodatkowym zarobkowaniem trolli ilościowych były polubienia postów i profili na portalach społecznościowych, za „lajka” na Facebooku, „ serduszko” na Twitterze i „udostępnienie” materiału można zarobić od 2 do 4 groszy za sztukę.

Troll opiniotwórczy

Troll opiniotwórczym nazywam osobę, która poprzez swoje długoletnie doświadczenie w publikowaniu, wie w jaki sposób manipulować przekazem informacji. Do takich osób zaliczają się osoby prowadzące grupy dyskusyjne na Facebooku, blogerzy polityczni oraz największa grupa trolli w Polsce – ćwierkacze, czyli użytkownicy Twittera. Można ich rozpoznać po tym, że przekazują odpowiednie informacje pod politycznymi hashtagami by osiągnąć największe zasięgi oraz pomagają sobie w tym nawzajem poprzez udostępnianie swoich postów. W przypadku ćwiekraczy, co piątek uczestniczą w „” Friday Follow, by wymieniać się obserwującymi. Ta praca różni się całkowicie od pracy trolla ilościowego. Aby zarabiać w ten sposób należy cechować się lojalnością ponieważ, tylko osoby bliskie partii mogą wykonywać ten zawód.

Sytuacja w Polsce – trolling

W Polsce jednak niedawno doszło do fenomenu na skalę światową. Nowoczesna by zbudować struktury polityczne zaoferowała internautom dwukrotnie lepsze warunki, przez co przejęła ogromną część trolii działających po lewej stronie oraz paru z prawej strony, obiecując lepsze zarobki i możliwość kariery politycznej. Jak każdy wie ta partia utonęła w długach, choć w czasach najlepszej działalności propagandy w mediach i Internecie osiągała nawet 35% sondażowego poparcia.

Wracając do kwestii finansowej, ta grupa zawodowa zarabia dużo lepsze pieniądze niż trolle ilościowe. Za każdy wpis powyżej 20 tysięcy zasięgu zarabiają od 8 do 12 zł, w przypadku 100 tyś zasięgu jest to kwota od 30 do 40 zł, za wpisy powyżej 500 tysięcy ta kwota może osiągnąć nawet 250 zł. Oprócz zasięgu liczy się również przekaz oraz zgodność przekazu. Takie stawki dziś oferuje partia rządząca oraz największa partia opozycyjna. Niższe stawki oferuje Razem, która jest trzecią i ostatnią partią w Polsce która inwestuje w przekaz internetowy.

Pieniądze jednak nie są jedynym co ciągnie ludzi do tej pracy. Poprzez solidną pracę na rzecz partii w Internecie można uzyskać profity w postaci pracy. Jest to praca w biurach poselskich, mediach, a nawet startować z ramienia partii do rad gmin i miast. Polskie partie polityczne posiadają imponujące armie w Internecie, jednak nie są one tak imponujące jak te z Izraela lub Chin.

Sytuacja na Świecie

Izrael dziś posiada największą armię Internetową, która skupia się tylko na zadaniach ogólnoświatowych, a nie krajowych jak w Polsce. O potędze Izraelskiego Internetu można było się dowiedzieć przy okazji ustawy dotyczącej IPN. Hashtag miał CZTEROKROTNIE większe zasięgi, niż który był promowany z całych sił przez polskiego Twittera.

W przypadku Chin, komunistyczna partia zatrudnia ok. 40 tysięcy Internetowych trolli by kontrolować przekaz w cenzurowanej chińskiej sieci. Dla wielu jest to ciekawa praca, ponieważ jest to jedyna praca do wybicia się w świecie polityki w CHRL.

Pozdrawiam,
gościnny wpis Prawdziwego Liberała

 

Jeśli macie jakieś sugestie, pytania lub coś do dodania zapraszamy do komentowania na naszym blogu oraz na fanpage.