Ile zarabia trener młodzieży

Patryk Kniat na ławce trenerskiej

Pozostajemy w temacie finansów w sporcie. Naszym gościem jest Patryk Kniat, który opowie, ile zarabia . Patryk przed wiele lat pracował w najlepszej akademii w Polsce – Lechu Poznań. Mamy świadomość, że zarobki to drażliwy temat, dlatego tym bardziej doceniamy fakt, że Patryk postanowił podzielić się z Nami swoimi przemyśleniami.

Kim jest Patryk Kniat

Karierę trenerską zaczynał w 2001 roku. Przez 14 lat pracował w Lechu Poznań jako trener młodzieży. Następnie był dyrektorem sportowym w Elanie Toruń i II trenerem w Arce Gdynia. Obecnie pracuje jako trener I zespołu w Unii Swarzędz oraz jest właścicielem FABRYKI PIŁKARZY, która specjalizuje się w taktyczno-technicznym  treningu indywidualnym .

Patryk Kniat z pucharem
Opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z pracą trenera?

Po bardzo ciężkiej kontuzji kolana w wieku 19 lat postanowiłem, że zostanę przy piłce. Po maturze wybrałem Akademię Wychowania Fizycznego. Już na drugim roku studiów otrzymałem propozycję samodzielnej pracy w Lechu Poznań z rocznikiem 1992. Później był rocznik 1995, 1996, 1997 oraz praca w Młodej Ekstraklasie, rezerwach Lecha z małym epizodem na ławce trenerskiej ekstraklasowego Lecha.  Także w Kolejorzu, który ukształtował mnie jako trenera, miałem zaszczyt prowadzić zespoły na każdym etapie szkolenia – od 7 letnich dzieci, poprzez orlików, młodzików, trampkarzy,  juniorów na rezerwach kończąc.  To bardzo ważne w pracy trenera aby przejść możliwie dużo etapów szkolenia – to wzbogaca trenerskie doświadczenia. Trener, który od razu pracuje w seniorach jest o te doświadczenia uboższy.

Jak wygląda praca trenera młodzieży, jak wygląda Twój dzień pracy?

Kiedy pracowałem jako trener młodzieży – tak jak obecnie wielu młodych ludzi  to robi – pracowałem na innych etatach, żeby móc się utrzymać. Była to praca 12-sto godzinna. Miałem dwa etaty w szkole i zespół. Jednak praca przy zespole zawsze pochłaniała mnie w 100% . Codziennie zadawałem sobie pytanie – co jeszcze mogę zrobić, co wymyślić, co udoskonalić, żeby zawodnicy mojego zespołu byli jeszcze lepsi. Często w okresie letnich wakacji  łapałem się na tym, że pomimo dnia wolnego zapisywałem na kartce to, co mam do zrobienia w swoim zespole. Pomimo tego, że najbliższy trening był… za dwa tygodnie.

Dzisiaj też wiem ile błędów popełniłem. Na przykład w zespole trampkarza korzystałem z Polar Team System czyli sport-testerów. Mierzyłem ile zawodnicy przebiegli kilometrów, na jakiej intensywności itd. Dzisiaj wiem, że było to zbędne. Być może uczyło świadomości moich podopiecznych, ale ten czas trzeba było wykorzystać na zajęcia z piłką. Chociaż wówczas było to absolutną nowością nawet w ekstraklasowych zespołach. Mówimy o 2005 roku.

Jak wygląda praca z seniorami?

Inny charakter miała praca w Arce z seniorami , w Ekstraklasie. To było olbrzymie doświadczenie. Tam była robota 24h. Często wracając z Klubu do domu kładłem się spać na dwie-trzy godziny, żeby wstać o 2 w nocy, bo był materiał na rano do zrobienia dla zespołu. Analiza pomeczowa, analiza przeciwnika, zarówno zespołowa jak i indywidualna, do tego trening itd. Doba była za krótka. Podczas mojego pobytu w Gdyni często dzwonili do mnie znajomi i mówili ” ale fajnie że mieszkasz w trójmieście – Sopot, Gdynia, morze, plaża … ” A ja podczas 12 miesięcy pracy w Gdyni byłem pięć razy na Bulwarze…

Reasumując – chcesz coś osiągnąć w pracy trenera – musisz poświęcić się tej pracy bezgranicznie, nie możesz pracować „od do”. Robisz maksa, a może jeszcze więcej. Bo jak już zrobisz WSZYSTKO to zawsze musisz myśleć ” co jeszcze”, a nie „zrobiłem już wszystko” . Tylko takie podejście daje szanse na sukces.

Ile godzin w tygodniu pracuje trener młodzieży?

Tego nie da się przeliczyć na godziny. To nie jest praca na poczcie od 8 do 16. Teoretycznie ogranicza nas tylko nasza kreatywność. Wg mnie nie ma jakiegoś minimum godzinowego dla trenera młodzieży. Oczywiście żadna skrajność w życiu nie jest dobra. Ja za swoją skrajną postawę w podejściu do zawodu przepłaciłem poukładanym życiem osobistym. Nie potoczyło się to tak jak sobie wyobrażałem. Ale czasu nie cofniemy. Dlatego moja rada dla młodych trenerów jest taka, żeby pracować najwydatniej jak tylko można, ale z tyłu głowy zawsze musicie mieć świadomość, że sprawy rodzinne są priorytetem, są najważniejsze. Bo niestety życie pokazuje, że jak dasz z siebie zbyt wiele to i tak ktoś będący nad tobą nie doceni tego, aż tak bardzo. Robisz to dla siebie, dla własnego rozwoju. Nie dla klubu X, nie dla  dla koordynatora X . Dla siebie i dla swoich zawodników.

Na jakie pieniądze mogą liczyć trenerzy młodzieży?

Nie wiem obecnie jakie są stawki. Z pewnością za małe. Ja na początku swojej przygody trenerskiej zarabiałem 500 zł. Broniłem się przed pracą w szkole, ale potem życie mnie zweryfikowało. Poszedłem do szkoły, na szczęście miałem klasy sportowe.  Dostrzegam inny problem: często młodzi ludzie, którzy są trenerami usprawiedliwiają swoje nie do końca profesjonalne podejście do obowiązku – słabym wynagrodzeniem. Często używają stwierdzenia : za 800 zł mam jeszcze zrobić to i to ?

To ja się pytam: czy jakbyś zarabiał 10 razy więcej to byś 10 razy lepiej pracował? Jeżeli ktoś odpowie twierdząco to najwyższy czas aby zmienił zawód. Jeśli parasz się tą pracą i liczysz tylko na zarobek – to nie jest ten kierunek . Jeżeli podpisałeś umowę za 800 zł to pracuj na 100 % swoich możliwości za tę kwotę. Jeżeli nie godzisz się na te pieniądze to nie podpisuj umowy i nie pracuj. Proste. Inne myślenie i inna postawa nie doprowadzi ciebie nigdzie. Będziesz męczyć się ty jako trener, a jeszcze bardziej twoi podopieczni…

Patryk Kniat na treningu
Czym różni się praca trenera seniorów w niższych ligach od pracy z młodzieżą?

W kwestii zaangażowania trenera – moim zdaniem nie ma różnic. Pracujesz na maksa, każdego dnia zadając sobie pytanie „co mogę zrobić lepiej, żeby mieć lepszych piłkarzy”. Oczywiście jest wiele aspektów technicznych różniących pracę na tych dwóch poziomach. Od zastosowania innych środków treningowych, poprzez inny coaching, inne relacje na linii trener-zawodnik, inny aspekt w kwestii wyniku sportowego itd. Ale zaangażowanie i przygotowanie trenera musi być maksymalne, i tu i tu. Organizacja pracy musi być TOP, bez znaczenia czy pracujesz w ekstraklasowym Lechu Poznań czy okręgowym Przemysławie Poznań.

Ograniczać cię mogą sprawy finansowe . Wiadomo, że w okregówce nie pojedziesz dzień wcześniej na mecz, czy nie pojedziesz zimą na zgrupowanie do Turcji. Ale np. w okregówce możesz zadbać o regeneracje po meczu , chociażby w formie basenu czy w okresie letnim – wykorzystać okoliczne jezioro. Po każdym meczu zorganizować posiłek . Możesz zrobić analizę swojego zespołu, indywidualnie „ulepszać” swoich zawodników.

Może wydawać się to paradoksalne – ale pracując w klubie z niższej klasy rozgrywkowej, o niższym budżecie –  trener ma momentami trudniej. Tam gdzie w ekstraklasie pracuje sztab ludzi, całe działy –  w biedniejszych klubach wszystko spoczywa na trenerze. Chcąc zrobić dużo i profesjonalnie – musi to robić sam. Musi być trenerem, kierownikiem, analitykiem,  często musi poszukiwać sponsorów, aby te wszystkie swoje cele zrealizować. To jest często szkoła życia. Ale pod warunkiem, że robisz to na 100 % a nie byle jak.

Lepiej „opłaca” się być trenerem w niższej lidze czy pracować z młodzieżą w topowym klubie?

Sformułowanie „opłaca się” traktuję w kategoriach niefinansowych, czyli opłaca się, bo mam szansę być lepszym trenerem.  Na tak rozumiane pytanie odpowiadam zdecydowanie, że większym doświadczeniem dla młodego trenera, rozpoczynającego przygodę szkoleniowca  jest praca z młodzieżą w topowym klubie ekstraklasy, gdzie jako trener mam większe możliwości żeby wdrażać pomysły i realizować się szkoleniowo aniżeli w często mocno ograniczonych finansowo zespołach seniorskich w niższych ligach.

Bardziej opłaca się być trenerem młodzieży w topowym klubie ekstraklasy pomimo mniejszego wynagrodzenia pewnie o kilkadziesiąt czy kilkaset złotych. Jeżeli zaczynacie swoją przygodę z „trenerką” i macie taki dylemat i taką możliwość to wybierzcie pracę od podstaw, zaczynając od pracy z dziećmi i młodzieżą. Niesamowitym doświadczeniem są relacje z rodzicami. Uczy asertywności, nierzadko trzeba uświadomić starszą od siebie i pretensjonalną osobę. Pamiętajcie – to Wy jesteście fachowcami, to Wy macie uprawnienia i doświadczenie a nie rodzic, któremu wydaje się, że opłacił składkę członkowską i próbuje Wami rządzić. Jako młody trener w Lechu, robiąc selekcję zawodników – byłem oskarżany o to, że jestem przepłacony, raz miałem przebite wszystkie cztery opony w swoim aucie. To mnie nie zniechęciło. Wręcz odwrotnie.

Po czasie doceniam te doświadczenia. Dało mi to siłę do dalszej pracy. Teraz w rozmowach z młodymi trenerami na to zwracam im uwagę . Na umiejętność rozmowy z rodzicami. Z jednej strony musisz być asertywny, z drugiej strony bardzo wrażliwy i wyrozumiały – bo rodzic powierza tobie swój skarb, swoje dziecko. To bardzo trudne i nie da się tego nauczyć na kursie.

Czy Twoim zdaniem podniesienie wynagrodzeń trenerów młodzieży sprawi, że poziom szkolenia się podniesie?

Wspominałem o tym wcześniej. To zależy od indywidualnego podejścia. Przecież gdyby to było takie proste to w Katarze byliby najlepsi trenerzy od szkolenia dzieci i młodzieży. Należy docenić tych, którzy mają jakieś osiągnięcia. Ale nie te zespołowe, ale te indywidualne. Ilu wychowali piłkarzy, z jakimi współpracowali. To powinna docenić rodzima federacja, PZPN. U nas tego nikt nie docenia. To jest problem. Jest wielu, wielu świetnych osób pracujących z młodzieżą, mają osiągnięcia zawodowe. Czy oni będą lepsi jak dostaną kilka stówek więcej? Nie o to chodzi. Ale pewnie będą czuli się lepiej jak zostaną docenieni. Sam to odczułem na sobie. Nie dostałem się na kurs UEFA PRO, gdzie dostawali się przeciętni byli piłkarze, bez żadnego doświadczenia w zawodzie. Co dałem jako trener przez te 18 lat pracy ?

Nie mistrzostwo juniorów, czy srebrny medal Młodej Ekstraklasy. To nieistotne. Ale dzisiaj patrzę na Reprezentację Polski awansującą na mundial. Karol Linetty, Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Bartosz Bereszyński. W reprezentacji młodzieżowej Dawid Kownacki, Kamil Jóźwiak.  To są zawodnicy, z którymi miałem zaszczyt pracować i w mniejszym lub większym stopniu miałem jakiś wpływ na ich rozwój . I co? I nic. W PZPN-ie nikt o tym nawet nie wie. Czy jeżeli trener, który może pochwalić się takimi nazwiskami byłby doceniony, może nawet wyróżniony przez rodzimą federację – czy nie byłby to magnes i motywacja do pracy dla innych trenerów rozpoczynających swoją przygodę w tym zawodzie ?

Moim zdaniem to bardziej działałoby na ich wyobraźnie aniżeli te 200-300 zł więcej wypłaconych do comiesięcznej pensji. Ale dzisiaj mamy debatę w mediach społecznościowych, na Twitterze, PZPN nie czuje się odpowiedzialny, nie chce albo nie może do tego dopłacać. A tu nie są potrzebne pieniądze. Tylko świadomość i trochę  dobrej woli.

Czy Twoim zdaniem kursy trenerskie powinny być darmowe?

Niekoniecznie. Za wiedzę i za certyfikaty trzeba płacić. Trzeba inwestować w siebie. Zawodowy kierowca ciężarówki też nie otrzyma licencji, bo mu się należy. Nie o to chodzi. Ale muszą być jasne zasady otrzymywania tych uprawnień. Czy znacie kogoś, kto by przystąpił do kursu, zapłacił do  niego, ale nie otrzymał dyplomu? Ja nie znam. To znaczy, że każda osoba która zapłaci i dostanie się na kurs – otrzyma uprawnienia.  A nie wszyscy mają do tego predyspozycje. Innym tematem jest unifikacja programowa kursów trenerskich. Wszędzie powinna być tzw. podstawa programowa na dany kurs trenerski. Dzisiaj to trochę wolna amerykanka. Wiem, bo sam byłem wykładowcą na takich kursach i dobór kadr był bardziej przypadkiem niż systemem.

Czy trenerzy młodzieży dostają jakieś premie np. za wychowanie Reprezentanta Polski?

Na to pytanie odpowiedziałem wcześniej. Niestety nie. Nikt w PZPN nie ma takiej wiedzy, nikogo to nie interesuje, nikt o tym nawet nie pomyśli.  A tak powinno to działać zarówno w federacji jak i w klubach. Mamy reprezentanta Polski który rozegrał np. dziesiąte spotkanie – nagradzamy wg wcześniej przyjętego algorytmu wszystkich trenerów, którzy się do tego przyczynili. W klubie – sprzedałem piłkarza za 2 mln euro – np. 3 % na premie dla wszystkich trenerów z takim zawodnikiem pracujących. To działa na wyobraźnię tych którzy zaczynają. A tak – jak przeczytają ten wywiad ze mną – to wielu stwierdzi, że to się chyba nie opłaca. Bez rozwiązań systemowych PZPN i Ekstraklasa S.A. nic się nie zmieni i polskie talenty będą szkolić albo przeciętniacy  albo zapaleńcy i Don Kichoty .

Podsumowanie – zarobki trenera

Mamy nadzieję, że podobał Wam się artykuł. Jeśli macie coś dodania to komentujcie. Gdybyście mieli jakieś pytania do naszego gościa, to Patryk Kniat na pewno chętnie na nie odpowie. Zapraszamy na jego profil na Twitterze https://twitter.com/patryk_kniat